Menu
Strona główna
Twórczo¶ć poetycka
Podziękowania
Galerie zdjęć
Opowiadania
Teksty piosenek...
Słów kilka o autorze...
Co warto zobaczyć...
Księga - go¶ci
Przeglądaj wpisy
Dodaj swój wpis
Kontakt
Napisz cokolwiek...
Znalazłe¶ błąd? napisz...
NASZ SPONSOR:

PREZENTY


gadzety-reklamowe

kliknij w
link sponsora

Info
NASZ SPONSOR:

Gadżety Reklamowe



Prezenty i upominki



Wszelkie prawa zastrzeżone © 2001
powered byMKeeper

"Kto dla miłości
walczy - zwycięża"
Lao-cy

Prezentuję wam tutaj naprawdę wspaniały tekst pisany wierszem autorstwa Pawła Łyszczaka. Utwór został napisany w lutym 2002 roku. Jest to opowieść pozornie o owcach, ale co za nią kryje się naprawdę to rozsądĽcie sami! Powiem jedno naprawdę warto to przeczytać!!!

MKeeper :
GG: 2904121




"Dramat o owcach w trzech aktach z epilogiem"




Osoby: Owca BA, Owca BE, Star Baran - sławna gwiazda rocka, Baran - normalny, przeciętny facet Akt1 Scena 1 Osoby: Owca BA, Owca BE, (stoją na łące gryząc trawę rozmawiają) BE: Jakże mam miłość wielką do barana, Myślałam o nim od samego rana, I o jego skórzanej kurtce nowej, Podobno zemdlał niejedną tym krowę BA: Owieczko moja droga przyjaciółko, Ja tam nie chcę Star Barana sławnego, Wystarczy jak mnie pocałuje w czółko, Jakiś normalny Baran, Barana dobrego Chciałabym poznać A jeśli Star Baran jest tylko starem Wolę być się nie cieszyć tym darem. BE: Oj głupia owca, niemądra cała, Przecież mając takiego barana Zawsze byś była dobrze ubrana, Twoja wełna pięknie zadbana I cały dzień byś nie pracowała, Pewnie jesteś jeszcze mała.. BA: Może jestem jeszcze mała Ale niekoniecznie niedojrzała, Chcę kogoś na kim mogę polegać, A nie barana który mi będzie gderać Jaki to on najlepszy i w ogóle.. BE: A potem, jak Cię zostawi, w sercu wielkie bóle? BA: Czy koniecznie muszę bóle czuć, Czy musi mnie coś w sercu kłuć, A nawet jeśli jakaś tragedia się zdarzy, Nie będę żałować, tylko marzyć I wspominać jak mi było miło, A Ty ze Starem będziesz pamiętać jak się żyło, Jak Ci kupował prezenty i drogie naszyjniki, Ale żadnej chwili pięknej, żadnej czułości Od Stara zepsutego do szpiku kości BE: Ja wiem swoje owco BA, Że jak nie będę miała pieniędzy, To przyjdzie chwila ta, Że zacznę zrzędzić, Potrzebuję w mym krótkim życiu luksusu, A nie udawania że kocham z przymusu. BA: Nie wierzysz koleżanko droga, Że miłość istnieje i trwoga Mi opanowuje całą wełnę Że możesz przeżyć całe życie, Jak się ono skończy, i będzie pełne, I w całym swoim długim bycie Nie znajdziesz w pamięci swojej tego jednego Miłości - uczucia pięknego... BE: Miłość? A cóż to takiego? Chyba nie myślisz, że znajdziesz tego jednego, Jeśli tak uważasz to się grubo mylisz, Zamiast słodkiego lubego, Poszukaj sobie takiego, przy którym się wyśpisz Nie robiąc nic i obijając się, A tak będziesz patrzeć jak ja tylko kawior jem. BA: Możesz jeść kawior i najdroższe pić wina, Ale ja i tak wiem, że jak się miłość zaczyna To nie pieniądze to jej przyczyna, Ale osoba którą się za rączkę trzyma. Scena 2 Osoby: Owca BA, Owca BE, Baran - normalny, przeciętny facet (podchodzi nieznajomy Baran do owiec) BARAN: Witajcie nieznajome owieczki, Właśnie wracam z wycieczki, I chyba zgubiłem drogę, Czy na chwilę tu przystanąć mogę? BA: Oczywiście Baranie nieznany BARAN: Widzę, że z Was bardzo miłe są damy. BE: Lepiej Baranie tak nie myśl do końca, Bo chyba za dużo Ci przygrzało głowę od słońca, I jeśli chcesz się napić i najeść, To lepiej szybko to zrób, Bo moja wysoka dusza nie może już znieść, Tego że przyniosłeś ze sobą z gór brud. BA: Nie przejmuj się moją koleżanką, Ona jest taka dla wszystkich niedobra, O ile tylko włożysz rockowe wdzianko To już się zmienia i na amory ją bierze ochota. BARAN: He he he, no to ciekawie spogląda na świat, Nie jestem żaden mądrala ani chwat, Ale wiem, że nie ubranie opisuje barana, Lecz to jak jego dusza jest ubrana. BA: Przykro ale musimy już lecieć ale święta to racja! Może się póĽniej zobaczymy... BARAN: Wspólna kolacja? BE: Hmmm, Ale stroicie do siebie miny... Ja nie jem, z nikim oprócz idealnego Stara, Dobrana by była z nas para. Od niego wszyscy wara!! Bo to ja tylko z nim będę, owca stara, A Ty Ba owco za młoda jesteś jeszcze niestety, I nie doceniasz prawdziwych dóbr i potrzeb kobiety BA: Oj Be owieczko wiedz swoje A ja będę wiedzieć swoje, Jeśli nie spotkamy się we troje (do Barana) To trudno, będziemy we dwoje Przykro mi, lecz już na koncert uciekamy Wieczorem się spotkamy BE: Kto się spotka z baranem zwykłym, A kto ze Starem, do luksusu przywykłym BARAN: Pa owieczki drogie Dziękuje za Wasze dary. Dziękuje Tobie, Owieczko BA Że byłaś dla nieznajomego taka dobra. Akt2 Scena 1 Osoby: Owca BA, Owca BE (Owce są na koncercie Star Barana) BE: Ależ wspaniały jest Star Baran ów, Szkoda tylko, że jest znów Zasłonięty i nie widzę twarzy jego, Ale to dodaje mu polotu tajemniczego. Gdy w masce swej występuje, To mnie euforia i miłość opanowuje. BA: To nie miłość, to zwykła fascynacja Jedyne co w tym, co racja To jego głos piękny i jego głosu piękno Przy nim me nóżki też miękną, Ale myślę teraz o Baranie poznanym Wydał mi się tak jak by mi był wcześniej znany BE: Oj, co się z Tobą koleżanko dzieje. Jak o nim mówisz to się chwiejesz, Czyżbyś się zakochała od pierwszego wejrzenia? To dużo w Tobie zmienia, Całe szczęście, że ja nie uległam jego ocenie Bo wiem że kocham tylko tego, który właśnie jest na scenie. BA: Nie wiem jak owco możesz, Kochać kogoś kogo widać tylko w górze, Na scenie, śpiewającego, Twojemu umysłowi w ogóle nieznanego BE: To przeznaczenie, i ja dobrze wiem, Że jak już go poznam osobiście, To go swoim owczym pyskiem zjem, I będzie nam razem uroczyście. BA: Może to nieprawdziwe jakieś, Może to urojone, Ale jak myślę o Baranie to jakoś, Cała we wnętrzu płonę, Przecież nie ma miłości od pierwszego spojrzenia, No cóż, nawet jeśli jej nie ma to nie zmienia... BE: Tego, że odniosłaś błędne wrażenia! BA: O nie, Tego że chcę być przy nim teraz, BE: To dopiero mydlana opera! Śmieszne są Twoje uniesienia, Nazajutrz zostaną po nich tylko wspomnienia, I będziesz szaleć za gwiazdą z estrady, I wraz ze mną pójdziesz na poszukiwawcze jego eskapady. BA: Wracajmy już do domu, bo coś się zbiera na deszczu opady, Przedstawienie się skończyło, BE: Świetnie było! BA: Niom, mi się podobało, Zawsze mi tej muzyki mało. Wracajmy bo jestem umówiona, A nienawidzę być spóĽniona BE: No to jesteś już stracona! BA: Nie stracona lecz uszczęśliwiona, I za Baranem, choć bliżej nieznanym, stęskniona. Scena 2 Osoby: Owca BA, Baran - normalny, przeciętny facet (Owca Ba je kolację w małej owczej restauracji., Baran wchodzi trzyma w ręku bukiet Pięknych czerwonych róż) BARAN: Witaj owieczko miła, Nastała wreszcie ta chwila, Gdy mogę Cię znów zobaczyć, Już czuję szczęście w sercu, To musi coś znaczyć. BA: Musisz mi wybaczyć, Że nie mam dla Ciebie nic specjalnego, Dziękuję za różę! Tylko nie wiem dlaczego I czym zasłużyłam sobie na ten dar. BARAN: Ona podkreśla Twój urok i czar. Już kiedy Cię pierwszy raz ujrzałem Od razu uczuciem się nowym ogrzałem I od tego momentu jestem ciepły niezmiernie BA: Ciepły? Może też byłeś na koncercie. Ja się tam rozgrzałam wielce Chociaż jak teraz pomyślę na prędce To być może we mnie też jest coś nowego Jakieś nowe uczucie w sercu, kolego. BARAN: Koleżanko miła, owieczko Czy nie wydaje Ci się, że w górze słoneczko, Świeci właśnie dla nas, Że nadszedł ten czas W którym znalazłaś drugą połowę? BA: Nie omamisz mnie tymi słowami, daję Ci głowę! BARAN: Owieczko droga, Daję rękę sobie uciąć, choć jej nie mam Nawet ucięta może być noga, Ale słowo swoje dam, Że nie kłamię gdy mówię do dam. A Ty jesteś damą, z pewnością. BA: Chcesz powiedzieć że pałasz do mnie miłością? BARAN: Wyznania są moją słabością, Jednak spróbuję BA: Wiesz co, ja Cię w tym uratuję, Kocham Cię Baranie! BARAN: Jakże piękne jest to zdanie. Też je wypowiem, Kocham Cię! BądĽ moja, Ja będę Twój! BA: Wiem to mój drogi wiem. Czuję się jakbym stoczyła z sumieniem bój Bo niby Cię nie znam jednakże, Czuję jak bym znała Cię zawsze! BARAN: Ja też czuję podobnie A teraz pokonując pierwsze stopnie Czuję, że nie zrobiłem tego pochopnie BA: Nie za szybkie wydało Ci się nasze wyznanie? BARAN: Myślę, że nadszedł czas na nie Czekałem na Ciebie całe me życie I po tych słowach czuję niezbicie, Że wyszło nam to znakomicie BA: Och, jakże się cieszę I nawet w szczęście me nie wierzę Że spotkałam Cię wybrańcu I wraz z Tobą zagłębiłam się w miłosnym tańcu. Och, jakże póĽna już godzina Idę już! BARAN: Jaka jest tego przyczyna? BA: Obiecałam wrócić przed północą. BARAN: Będę myślał o Tobie nocą. BA: Do zobaczenia wybrany BARAN: Do zobaczenia wybrana (do siebie) Różne są na świecie damy Jednak dla mnie jest tylko ona. Owieczka Ba Jedyna, wybrana, wyśniona, ta! Scena 3 Osoby: : Owca BA, Owca BE (W domu Owieczek) BA: Właśnie wracam ze spotkania z Baranem BE: Już myślałam, że zobaczę Cię dopiero nad ranem Co się działo? Opowiadaj BA: Zaraz Ci opowiem. Siadaj BE: Siedzę i słucham, BA: My się kochamy wzajemnie BE: Buahahaa, śmiechem od razu wybucham Kochacie się? Śmiech się wzmaga we mnie. BA: Kochamy się wielce I jedyną drogą by nam ulżyć w męce Bycia samotnymi WeĽmiemy ślub, i będziemy tymi Co się kochają na wieki BE: Od tych bzdur masz na policzkach wypieki BA: Oj, może przesadzam trochę Ale pomarzyć chcę bo kocham I nie zmieni się me uczucie w najbliższym czasie BE: Zobaczy się... Ja tymczasem spróbuję Poznać Stara Jak o nim myślę rozkosz we mnie wlatuje I nie czuję się już więcej stara Tylko młoda i żwawa jak dzika sarenka BA: Pobaw się jak sarna w lesie w berka BE: Widzę, że również lubisz się odgryzać na mnie Robisz to trafnie i starannie BA: Muszę się jakoś bronić, Gdy wyśmiewasz mą miłość Miny dziwne stroisz BE: Ogarnia Cię błogość! Gdy o nim mówisz, o swoim Baranie Zobacz tylko, przecież on nawet na nie Nie ma pieniędzy (pokazuje na róże) Pewnie je zerwał na łące, lub w lesie Lub ukradł a potem jak swoje do Ciebie niesie Pomyśl koleżanko racjonalnie On nie ma fortuny, Ciebie nie ma dla niego... BA: ......o nie! Ja nie myślę o tym w taki sposób I sądzę, że ze znanych mi osób Tylko TY jesteś taka zepsuta Kiedyś się to na Tobie zemści, bo obłuda Tobą kieruje, mną dobroć BE: Dobroć szybko ulatuje BA: Ulatują dobra doczesne, pieniądze i sława A dobro prawdziwe zostaje i trwa Nic o tym nie wiesz, więc "Pa" BE: Żegnaj, do zobaczenia BA: Mylisz się w swych myślach, lecz to niczego nie zmienia. Akt3 Scena 1 Osoby: Owca BE, Star Baran - sławna gwiazda rocka, Baran - normalny, przeciętny facet (Owca BE wybiega wściekła z domu i idąc napotyka Star Barana, który idzie na poranną konferencje prasową) BE: Star Baran! To Ty najmilszy! STAR: Owszem, jam jest Star, ale kimże Ty? BE: Ja jestem Twą miłością ukrytą od wieków, Jeszcze nie wiesz, że nie ma takich leków, By wyleczyć mnie z pragnienia bycia z Tobą, Nawet magia i czary nie pomogą. STAR: Ale nie wiesz Owco, wszystkiego o Starze BE: Wiem wystarczająco dużo, wiem o Twym darze, Boskiego śpiewania ( do siebie) I o Twoich dochodach Ogarnia mnie ochota, Na wielkie zakupy, na brylanty i platynę STAR: Co tam mówisz nie słyszę."Płynę"? BE: Tak, tak, płynę jak jestem obok Ciebie Czuję się jak w niebie (znów do siebie) No i jestem w pieniężnej potrzebie (do Stara) Nie zechciałbyś się ze mną gdzieś spotkać Porozmawiać, lepiej poznać? STAR: Mógłbym, ale już mam dzień zajęty Mam randkę, jestem miłością ogarnięty, Do owcy z którą dziś ujrzę. BE: Bójże się!!! Któż to taki? Która ma czelność i na tyle wdzięku? STAR: Od dĽwięku Jej imienia, zezłościsz się nie na żarty Więc lepiej powiem Ci kim ja jestem... BE: ......Ty? Przecież jesteś Starem, gwiazda światowa STAR: Jam Baran, ten co się obok Was chowa I szaleje za Twą przyjaciółką BA Taka jest prawda ta (zdejmuje maskę) BE: Niemożliwe! Nie mogę uwierzyć Że to ona Ciebie zdobyła A to przecież ja nie mogę bez Ciebie żyć STAR(BARAN): Widzę, że wcześniejsza wrogość do mnie Ci ubyła BE: Zdawało Ci się, przecież Pałałam do Stara miłością, wiesz A tyś jest nim, tyś Starem prawdziwym STAR(BARAN) Cóż to za dziwy? Nienawidzisz a póĽniej mnie kochasz? Przede mną na kolanach szlochasz? Nie pokochałaś Barana nie pokochasz i mnie I każde dziecko o tym dobrze wie Że owce nie poznaje się po wełny kolorze A potem w jakim jest jej serce wzorze. Moje serce ma wzór dobroci na sobie I nie pomogę ja Tobie Gdyż oddałem je już Twej koleżance Gdybym Ci je dał to tak jakbym je utopił w filiżance BE: Będę dla Ciebie skakać na skakance! Będę Cię pieścić i oddam Ci się cała STAR(BARAN) Twe serce twarde jak skała, Żegnaj i pomyśl nad sobą, Bo nie będziesz w życiu niczyją lubą Scena 2 Osoby: Owca BE (Sama na łące patrzy na gwiazdki) BE: O ja nieszczęśliwa, Biedna samotna teraz jak palec stoję Chyba byłam za bardzo napastliwa A teraz gwiazdami swój smutek koję Myliłam się w swym przekonaniu Że przy pierwszym spotkaniu Uda mi się zdobyć Stara, gwiazdora Pewnie nie spodobałam mu się z wyglądu, taka już pora Wczesna, i ciemno tu, mroczno Nie mam już co począć! (westchnienie, dłuższa cisza) A może Ľle myślałam? Błędnym spojrzeniem świat oglądałam? Przecież pieniądze i sława Nie są ważne jak codzienna (s)trawa Ważne są również dobro i miłość, uczucia wyższe. A nie trunki i potrawy pyszne Och, jakże się myliłam w ocenie tego świata Tej Ziemi i owczego brata Owczej siostry i wszystkich wokoło Z uczuciem prawdziwym jest równie wesoło Nie , nie, jest o wiele radośniej Jak po zimie w wiośnie Ta przygoda zmieniła na wskroś mnie!!! Epilog: I tak kończy się ów o owcach opowiadanie Pewnie już czytelniku zasnąłeś, ogarnęło Cię spanie Jeśli jednak nie zmorzył Cię sen, Powiem Ci jaki koniec miał ten dramat i jaki jego cel Owca Ba i Baran bohater Pobrali się i kochają do tej pory, a zatem Warto wierzyć w miłość i w jej magię prawdziwą I na pewno Cię te słowa nie zdziwią, Że nie warto szukać szczęścia w pieniądzach Ani w innych fałszywych i chciwych żądzach Bo los Cię może spotkać jak owcę drugą Która dostała jednak szansę drugą I pokochał ją jeden szacowany artysta Z zespołu Stara główny perkusista! Paweł Łyszczak 02.2002

Wszelkie prawa zastrzeżone © 2001
powered by nonicoos and MKeeper